Temat tygodnia
Kiedy rzeki nas zaleją?
Marcin Gawrylik2010-05-27Policja, straż, samorządowcy, służby komunalne i mieszkańcy - w sumie ponad tysiąc osób było zaangażowanych w akcję ratowania wałów przeciwpowodziowych w powiecie otwockim. Najbardziej zagrażała nam Wisła, której poziom przekroczył o ponad metr stan alarmowy

Starosta otwocki Krzysztof Boczarski po przeanalizowaniu poziomu wody w Wiśle oraz prognoz pogodowych, a także informacji z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wprowadził w czwartek 20 maja na terenie powiatu otwockiego alarm przeciwpowodziowy oraz uruchomił Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Bezpośrednią przyczyną wprowadzenia alarmu były odczyty miernika poziomu wody w miejscowości Gusin w gminie Sobienie-Jeziory, które już w czwartek przekroczyły 4,2 m.
Sytuacja od czwartku od godz. 13 stale się pogarszała, a stan wody się zwiększał. Władze samorządowe gmin: Otwock, Józefów, Karczew i Sobienie-Jeziory, zostały zobligowane do stałego monitorowania sytuacji na rzekach powiatu otwockiego oraz utworzenia lokalnych sztabów kryzysowych.
W gminie Karczew...
Karczewski samorząd od lat walczy z Wojewódzkim Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych o przeprowadzenie kompleksowego remontu wałów przeciwpowodziowych przy korycie Wisły. Chodzi zwłaszcza o zabezpieczenie mieszkańców: Kosumiec, Ostrówka, Glinek, Kępy Nadbrzeskiej, Władysławowa i Nadbrzeża. Jak dotąd bezskutecznie. Burmistrz Dariusz Łokietek już w środę 19 maja, słysząc niepokojące informacje o wysokim poziomie wody w Wiśle, skierował na nadwiślańskie wały pracowników Grupy Remontowej. - Przystąpiliśmy do natychmiastowego wykaszania wałów. Niestety, nasze moce przerobowe pozwoliły jedynie na koszenie odcinków, na których zlokalizowane były nory bobrów - powiedział nam Andrzej Kobza, wicedyrektor Grupy Remontowej. - To wykoszenie dało możliwość zabezpieczenia dziur w wale. Równolegle zaczęliśmy zwozić piasek do wypełniania worków. Wszystko po to, by przygotować się na nadejście wyższej fali - dodał wicedyrektor.
Jednak już w czwartek woda w Wiśle wystąpiła z koryta i rozlała się na długości ok. 600 metrów, zatrzymując dopiero na nasypie. - Wał był tak podziurawiony, że niemal cały schowałbym się w jego wnętrzu - grzmiał Marian Gawin, sołtys Kępy Nadbrzeskiej. - Od kilku lat wraz z samorządem piszemy do województwa, żeby coś z tymi wałami zrobili, a tu nic - dodał.
... wały przesiąkły
- W kilku miejscach na terenie naszej gminy doszło do przesięków wałów - poinformował nas Piotr Kwiatkowski, naczelnik wydziału spraw obywatelskich i zarządzania kryzysowego UM w Karczewie. - Na miejsce skierowaliśmy pracowników komunalnych i jednostki ochotniczych straży pożarnych. Wszystko po to, aby ubytki w nasypach wypełniać workami z piaskiem. Pomocy udzielił nam również starosta, który w miejsca podtopień skierował pracowników Zarządu Dróg Powiatowych - dodaje naczelnik. W sumie Urząd Miejski w Karczewie dysponował 14 tys. worków, w czwartek zakupiono kolejne 6,6 tys., w piątek - 5,5 tys., a dodatkowe 14 tys. worków gminie Karczew przekazało starostwo.
W urzędzie miejskim uruchomiono całodobowy sztab kryzysowy. Gdy poziom Wisły osiągnął 5,27 m, burmistrz Dariusz Łokietek nakazał przygotować wsie sąsiadujące z korytem rzeki do ewakuacji. - Wszystko było już przygotowane. Jednak całodobowe sprawdzanie nasypu pozwoliło nam dość precyzyjnie ocenić, że ewakuacja ludności nie będzie konieczna - zaznacza Kwiatkowski.
Tymczasem we wszystkich wioskach strażacy wraz z okolicznymi mieszkańcami tłumnie zaczęli sypać piach w worki. Na tereny zagrożone przyjechali też starosta Krzysztof Boczarski i wicestarosta Mirosław Pszonka. Co chwilę na wałach pojawiał się burmistrz Dariusz Łokietek lub jego przedstawiciel.
Ogromny wkład w obronę wałów wniósł ZDP. - Przede wszystkim pomogli jednak mieszkańcy. To fenomenalne działanie chyba tak naprawdę uratowało nas przed katastrofą - stwierdza zastępca szefa obrony cywilnej gminy karczew Piotr Kwiatkowski.
Podczas akcji napełniania worków doszło jednak do niegroźnego wypadku. Podczas transportowania worków z piaskiem pod przyczepę wszedł pijany gap. Szybka reakcja strażaków, którzy udzielili mu pierwszej pomocy, oraz przyjazd pogotowia pozwoliły jednak kontynuować prace osób zaangażowanych w ratowanie wałów.
- Jeśli miałabym oceniać działanie służb, to wystawiłbym czwórkę, a społeczeństwu szóstkę, choć zawsze zdarzają się wypadki w takich sytuacjach - komentuje Kwiatkowski.
Józefów daje radę...
O wiele lepsza sytuacja była na terenie Otwocka i Józefowa. - Najbardziej obawialiśmy się o osiedle Górki, woda zaczęła podmywać wały. Skierowaliśmy na miejsce jednostki OSP i udało się opanować sytuację- poinformował nas Zbigniew Stochaj koordynujący działaniem sztabu kryzysowego w Józefowie.
Burmistrz Stanisław Kruszewski uruchomił całodobowe dyżury straży miejskiej. Komendant wraz z naczelnikami straży zostali zobligowani do stałego monitorowania sytuacji na wałach. W piątek 21 maja woda na osiedlu Górki podeszła jednak bliżej domostw. Na miejsce skierowano pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej, którzy rozpoczęli budowę dodatkowych zapór.
Problemy zaczęły się także na Świdrze. Woda podmyła most dawnej kolejki wąskotorowej, którego stan techniczny od dawna się pogarszał. - W sobotę okazało się, że rury odprowadzające ścieki z pompowni w Józefowie do oczyszczalni ścieków w Otwocku są zagrożone, bowiem most został podmyty - mówił Stochaj. Pomocy udzielił Urząd Miasta Otwocka, który przekazał ciężarówki z piachem i gruzem.
Nie doszło do innego zagrożenia na rzece Świder. Jak dowiedzieliśmy się w centrum kryzysowym, zalana została jedynie tzw. zielona dolina rzeki i nie wystąpiło zjawisko cofnięcia nurtu rzeki z Wisły do koryta Świdra.
...Dagestańczyk z Nadwiślańskiej
Najwięcej problemów józefowski sztab kryzysowy miał z rodziną zamieszkującą nadwiślańskie tereny w okolicach zbiornika wodnego Łacha. Tu woda rozlała się na odległość niespełna 1 km od koryta Wisły, zalewając dwa domostwa. Zalany został dom uchodźców z Dagestanu (kraju na Kaukazie) wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Dagestańczyk trzymał w nich ok. 120 kóz i owiec. - Kilka dni przed nadejściem fali powodziowej wzywaliśmy tego pana, aby wraz z rodziną i inwentarzem ewakuował się z terenów zalewowych, ale ignorował on nasze wezwania. Podobnie było w przypadku wezwań policji - powiedział nam Zbigniew Stochaj.
W piątek 21 maja w godzinach popołudniowych sztab kryzysowy po konsultacjach z wydziałem zarządzania kryzysowego Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wezwał na miejsce wojsko. Nad Łachę przybyli funkcjonariusze straży granicznej wraz z pontonami do przewozu osób. Tragiczna sytuacja Dagestańczyków została potwierdzona przez obserwatorów ze śmigłowca wojskowego krążącego nad Józefowem.
Wojskowi podpłynęli do rodziny Abdula, który wraz z synami schronił się na zalanym wodą budynku drewnianej stodoły, i prosili go, by wszedł wraz z najbliższymi na ponton. Abdul odmówił, tłumacząc, że nie zostawi swoich kóz i owiec, które spędził do wystającego ponad metr nad ziemię kilkumetrowego budynku.
Bez zwierząt nie pójdę...
Kilkakrotne wezwania załogi wojskowego pontonu spełzły na niczym. Dagestańczyk zażądał, żeby najpierw wywieźć z zalanych terenów zwierzęta, ale do tego straż graniczna nie była przygotowana.
Dziennikarze „TR", którzy przypatrywali się akcji z niewielkiej łódki, na prośbę Abdula zabrali na pokład kozę i jej kilkudniowe potomstwo, które utknęło na niewielkiej wysepce pod drzewem. Zwierzę zostało odtransportowane na brzeg, a stamtąd na polecenie sztabu kryzysowego odtransportowane przez strażaków do specjalnie przygotowanego miejsca przy ul. Przyszłości. - Od kilku dni byliśmy gotowi na przejęcie tych zwierząt, jak również rodziny - zaznaczał Zbigniew Stochaj. Akcja straży granicznej się nie powiodła, ale józefowski sztab kryzysowy nie dał za wygraną i już w nocy z piątku na sobotę wezwał amfibię wojskową z jednostki w Kazuniu. Wojskowi w asyście straży pożarnej i policji przetransportowali Abdula wraz z rodziną i inwentarzem do domu zakonnego braci dolorystów. Akcję natomiast zakończono.
Do podsumowań jeszcze daleko
Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego, które trzy razy na dobę zbierało meldunki od sztabów gminnych, nie chce na razie oceniać akcji ratunkowej. Ocenić można jednak działania służb odpowiedzialnych za stan wałów, czyli administracji rządowej. Mieszkańcy, których domostwa sąsiadują z rzekami, narzekają na zbyt rzadkie koszenie trawy oraz brak prac remontowych.
Największym problemem, na który zwracał uwagę wicestarosta Mirosław Pszonka, jest jednak zły stan techniczny wałów wywołany przez bobry, które ryją w nich nory. Wojewoda mazowiecki dopiero w piątek 21 maja wydał zgodę na nielimitowany odstrzał tych zwierząt, ale jest to zbyt późna decyzja.
- Jak mówiłem w melioracji, że wały bez naprawy przepuszczą każdą wodę, bo są jak sito, to stwierdzili, że opowiadam bzdury, bo ekspertyzy są dobre - mówił, komentując sytuację powodziową, sołtys Kępy Nadbrzeskiej Marian Gawin. - To dlaczego woda przesiąka? - pyta retorycznie sołtys. I to jest chyba najlepszy komentarz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
19 sierpnia skończył się nieszczęśliwie dla 10-letniego chłopca
Czy można bezpiecznie kąpać się w zbiornikach wodnych na terenie powiatu otwockiego? Nie wiadomo - nikt bowiem od kilku lat nie badał ich stanu. Wysoka temperatura i prażące słońce zachęcają do poszukiwania ochłody w powiatowych akwenach. Niestety, poza jednym prywatnym żaden z nich nie jest kontrolowany przez sanepid. Kąpiący się w nich robią to na własne ryzyko, często igrając ze zdrowiem nie tylko własnym, lecz także swoich dzieci
Policjanci z komisariatu policji w Karczewie zgodnie twierdzą, że to był tragiczny weekend. W sobotę wyłowili ze Świdra zwłoki 11-latki, a w niedzielę odnaleziono nad Wisłą zwłoki noworodka. Policjanci apelują o rozsądek i rozwagę podczas wypoczynku nad wodą
najnowsza gazeta
Chcesz wiedzieć więcej?
> Kup najnowszy numer Tygodnika Regionalnego

dodatek sportowy
W najnowszym Tygodniku Sportowym (26.08.2010)
>
PRACA W TR
Redakcja Tygodnika Regionalnego w związku z dynamicznym rozwojem poszukuje
do stałej współpracy
Dziennikarzy
Oferujemy:
- możliwość rozwoju, zdobycie doświadczenia,
- atrakcyjne wynagrodzenie,
- pracę w młodym, dynamicznym zespole
Wymagania i zakres obowiązków:
- pisanie artykułów i relacji z wydarzeń, przeprowadzanie wywiadów,
- umiejętność planowania tekstów, zbierania i analizowania informacji,
- komunikatywność, dyspozycyjność, sumienność i terminowość
Wybranym kandydatom oferujemy ciekawą pracę na pełny etat po okresie próbnym
Zainteresowane osoby proszone są o przesłanie listu motywacyjnego oraz CV na adres:
redakcja@tygodnikregionalny.pl
lub
złożenie osobiście w siedzibie redakcji:
05-400 Otwock, ul. Powstańców Warszawy 19,
III piętro.
Copyright © carmela
Adres redakcji: 05-400 Otwock ul. Powstanców Warszawy 19 tel./fax (0-22) 779 46 56, tel. (0-22) 779 47 33
e-mail: redakcja@tygodnikregionalny.pl
www.tygodnikregionalny.pl